czwartek, kwietnia 04, 2019

Stary Kisielin 2019r. - przygotowania

W zeszłym roku została kupiona Ninja 400 z 2018r. Po dzwonie dość skutecznym. Za w miarę małe pieniądze. Jednak Damian postanowił, że przywróci ją do życia w pięknej postaci. Wyznaczył sobie limit kwotowy i zamierzał się w nim zmieścić. Po części jechaliśmy nawet do Krakowa (owiewki) a największy problem był z  przednią felgą.

Ninja po zakupie - cały przód zmiażdzony
Owiewki torowe - przywiezione z Krakowa, z firmy Legato motocykle
Ninja w pełnej krasie

Dłubał przy niej cała zimę, aby w marcu móc nią jechać pierwszy raz na tor (w Trzincu i zaliczyć szlifa). Jednak jej przeznaczenie było własnie takie od początku - motocykl torowy i ewentualnie dla mnie, żebym się uczyła (bo lżejsza niz Suzi).
 Dodatkowo - mniej wiecej od lutego śledził strony , gdzie znajdowały się informacje dotyczące wyjazdów na tor: DuszanTeam i CRMoto. I gdy tylko się pojawiły terminy, zaczął planować, które zabukować.
Szkoda pieniędzy? A czy realizacja swoich marzeń ma jakaś cenę? Że niby ja miałam wyperswadować te pomysły?
Już to widzę, jak mu perswaduję. Z reszta - sama też lubię takie wyjazdy.
Pierwszy wyjazd to Stary Kisielin - jutro. Na dwa tygodnie przed wyjazdem, Damiana nagle oświeciło, ze przecież są jakieś wymagania, co do samego wyjazdu. I okazało się, ze a jakże - są.
Kto by to pomyślał. Przede wszystkim dotyczyły one samego zabezpieczenia moto i motocyklisty: przewiercone śruby i zabezpieczone drutem, osłona łańcucha, klamek, silnika.


osłony na silnik - wyrób rękodziełowy
A ze Damian zgłosił się do wyścigu, musiał mieć obowiązkowo jednoczęściowy kombinezon.
Tiaaa..dwa tygodnie. Że nie pokłóciliśmy się w tym czasie, to cud boski (choć my się rzadko kłócimy - może z dwa razy tak poważnie).
Dość, ze był to dość aktywny czas, Nie tylko praca zawodowa ale i przygotowanie sprzętu turystycznego, przecież trzeba na czymś siedzieć, mieć jakieś zabezpieczenie od deszczu itd.

przypominam sobie składanie pawilonu ogrodowego
JA jeszcze rozpisałam sobie, co zabrać z prowiantu. Co prawda w cenie wyjazdu jest opłacony jeden posiłek (śniadanie, obiad i kolacja), ale postanowiliśmy, ze weźmiemy też swoje jedzenie. Zazwyczaj robię zupę gulaszową, do tego makaron, a na śniadanie i kolację to kanapki. Wszystko to pakuję do kosza zakupowego. Dodatkowo kubki, sztućce, kawa, herbata (cytryna też, bo nie lubię herbaty bez cytryny), ręczniki papierowe itd.

to dopiero cześć rzeczy, które zabieramy
To, ze zabieramy rzeczy osobiste, nie muszę chyba wspominać. No i dwa kombinezony. Mój też, bo może uda mi sie pokółeczkować w przerwach miedzy jedna jazda a drugą.
Trochę utrudniające jest to, ze jutro (piatek) jest mój normalny dzień pracy i nie mogę dopilnować pakowania. I nie będę mogła posprzątać przed wyjazdem. Ale dziś zrobiłam co trzeba. Nie ma nic gorszego, niż wracać do bałaganu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 road 4 two , Blogger