Pierwsza cześć zapisków o mieszkaniu z motocyklistą dotyczyła ogólnych zasad. Ale oprócz tego, ze jeździ się na tor, czasami w trasę, to również ogląda się lepszych od siebie. No może trochę lepszych, bo przecież już niewiele mi brakuje aby tak ciorać jak oni.
Jesień i zima to czas błogiego spokoju. Pozornego błogiego spokoju, bo często sie zdarza, ze w zasobach Internetu szuka się wspomnień, filmów dokumentalnych i innych dokumentów na taśmie celuloidowej dotyczących charakterystycznego ryku silników.
Nierzadko następuje czas zwątpienia: ze zima, że nic się nie dzieje, ze za chwile zwariuje (ja jestem już o krok od dokonania morderstwa w silnym afekcie, ale zaciskam zęby i trwam).
Czasami następuje chwila nostalgii i tęsknoty i trzeba się choć ubrać i pojeździć zminiaturyzowanym moto. Ale rozumiem to. Tęsknota jest silna
I znowu starasz się je zapamiętać, zastanawiając się, czy czasami nie są one zapisane na byczej skórze (niczym ten cyrograf Twardowskiego) i zaraz będziesz musiała podpisać je krwią z serdecznego palca. Na szczęście - motocyklista w tym wypadku jest łaskawy. Nawet nie musisz ich powtarzać, ważne, żebyś z grubsza je pamiętała.
Godzina W wybija, charakterystyczne intro, prezentacja zawodników, ustawienie się w na starcie, odkręcone manetki na maksa, charakterystyczny ryk silników i ruuuszyli...
A Ty już wiesz, ze zaczynasz sama ulegać magii. Która potrwa do jesieni.
I nadal nie postawisz warunku: Albo ja, albo wyścigi. Bo jestes inteligentna.
W dzisiejszym zapisie wykorzystałam logo motoGP (tekst o zasadach zachowania)
Dziękuję motocyklistom za podpowiedzi co do punktów. Ostatni punkt rozwalił system od środka.
Jesień i zima to czas błogiego spokoju. Pozornego błogiego spokoju, bo często sie zdarza, ze w zasobach Internetu szuka się wspomnień, filmów dokumentalnych i innych dokumentów na taśmie celuloidowej dotyczących charakterystycznego ryku silników.
Nierzadko następuje czas zwątpienia: ze zima, że nic się nie dzieje, ze za chwile zwariuje (ja jestem już o krok od dokonania morderstwa w silnym afekcie, ale zaciskam zęby i trwam).
Czasami następuje chwila nostalgii i tęsknoty i trzeba się choć ubrać i pojeździć zminiaturyzowanym moto. Ale rozumiem to. Tęsknota jest silna
tęsknię (zdjęcie wybrane z zasobów internetowych)
Ale wreszcie zima odchodzi, zbliża się godzina 0. Od miesiąca jesteś uświadamiana, ze już w piątek (tu pada konkretna data), zaczynają się treningi, a w niedziele pierwszy wyścig. Nawet zdziwiona jesteś, ze nie zrobił sobie charakterystycznej taśmy, na której odcina dni do wyczekiwanego momentu.
Jesteś informowana o zawodnikach, ich wadze, wzroście, dokonaniach nawet zainteresowaniach. Starasz się to wszystko zapamiętać, bo a nuż będziesz odpytywana? Może od tego zależy Twoje szczęście (czytaj - spokój codziennego życia)? Nerwowość ci się udziela i choc masz swoich ulubieńców, starasz się nie mówić o nich. Motocyklista założył własnie fanclub (tu pada nazwisko któregoś z zawodników) i Ty należysz do niego bo należysz. I koniec. Choć w zasadzie jest ci wszystko jedno - każdy z nich jest przystojny do momentu zdjęcia kasku :)
I nadchodzi wyczekiwana niedziela. Budzisz sie rano, otwierasz jedno oko...motocyklista już wlampia się w Ciebie z isrką w oczach.
- Która godzina? - ledwie wychrypisz pytanie
- Nieważne...dzis jest pierwszy wyścig - entuzjazm w głosi aż eksploduje
A Ty juz wiesz, ze ten dzień zapisze się złotymi zgłoskami. Bo oto się okazuje, ze jest coś takiego, jak zasady zachowania się podczas oglądania wyścigu
Jesteś informowana o zawodnikach, ich wadze, wzroście, dokonaniach nawet zainteresowaniach. Starasz się to wszystko zapamiętać, bo a nuż będziesz odpytywana? Może od tego zależy Twoje szczęście (czytaj - spokój codziennego życia)? Nerwowość ci się udziela i choc masz swoich ulubieńców, starasz się nie mówić o nich. Motocyklista założył własnie fanclub (tu pada nazwisko któregoś z zawodników) i Ty należysz do niego bo należysz. I koniec. Choć w zasadzie jest ci wszystko jedno - każdy z nich jest przystojny do momentu zdjęcia kasku :)
I nadchodzi wyczekiwana niedziela. Budzisz sie rano, otwierasz jedno oko...motocyklista już wlampia się w Ciebie z isrką w oczach.
- Która godzina? - ledwie wychrypisz pytanie
- Nieważne...dzis jest pierwszy wyścig - entuzjazm w głosi aż eksploduje
A Ty juz wiesz, ze ten dzień zapisze się złotymi zgłoskami. Bo oto się okazuje, ze jest coś takiego, jak zasady zachowania się podczas oglądania wyścigu
I znowu starasz się je zapamiętać, zastanawiając się, czy czasami nie są one zapisane na byczej skórze (niczym ten cyrograf Twardowskiego) i zaraz będziesz musiała podpisać je krwią z serdecznego palca. Na szczęście - motocyklista w tym wypadku jest łaskawy. Nawet nie musisz ich powtarzać, ważne, żebyś z grubsza je pamiętała.
Godzina W wybija, charakterystyczne intro, prezentacja zawodników, ustawienie się w na starcie, odkręcone manetki na maksa, charakterystyczny ryk silników i ruuuszyli...
A Ty już wiesz, ze zaczynasz sama ulegać magii. Która potrwa do jesieni.
I nadal nie postawisz warunku: Albo ja, albo wyścigi. Bo jestes inteligentna.
W dzisiejszym zapisie wykorzystałam logo motoGP (tekst o zasadach zachowania)
Dziękuję motocyklistom za podpowiedzi co do punktów. Ostatni punkt rozwalił system od środka.




























