środa, maja 15, 2019

Wyjazdy na tor. Czyli jak to jest mieszkać z motocyklistą.



Oprócz tematów związanych z wyjazdami, chcę też pisać o codzienności i o przygotowaniu do wyjazdów. Ale ostatnio chodzi mi po głowie jeden temat - przecież na codzień mieszkam z motocyklista, który ma przede wszystkim pasję ścigania.
W Polsce torów nie jest może zbyt wiele, ale można pojeździć: Radom, Słomczyn, Stary Kisielin, Poznań, Kamień Ślaski. I jeszcze Kraków i Trzyniec za południową granicą. Nie orientuje sie jak jest w Kisielinie, Radomiu i Słomczynie, ale Kraków i Trzyniec co jakiś czas organizuje dni dla motocykli. Można też wynająć sobie cały tor (w Trzyncu to kwota ok 1000 koron, Kraków...hmmm..tu mi trudno powiedzieć, bo dano nie byliśmy)
Kolejna opcja to zgłoszenie się do szkółek wyścigowych - my (tzn Damian)w tym roku zgłosił się do DuszanTeam.
I od tego momentu zmieniło się nasze życie.
Od momentu gdy było wiadome, ze zima odpuszcza (czyli od stycznia) zaczęło się studiowanie:
- stron z owiewkami torowymi
- stron z oponami motocyklowymi
- oglądanie filmików, instruktarzy,
- studiowanie kalendarza imprez, wyjazdów itd.
Żeby uśpic tesknotę za jazdę i pójściem do odciny, ubiera kombinezon i kas, zeby choc na chwilę poczuc sie jak w sezonie

Ninja już gotowa, trzeba ja wytachać z piwnicy. Jak ją tachaliśmy... winda jest, ale ona ma wyciągnąć dwie pralki a nie Ninję z zadupkiem. Dobra, będę ja podtrzymywała, tak, będę blokowała żeby nie zjechała. I oczywiście Ninja zjechała, zatrzymałam ją kolanem stopą, zablokowałam ramieniem (siniec był taki, ze nie potrafiłam spać na boku, nie mówiąc o jenasach). Sadzisz, ze zostałam doceniona? A po co? przecież miałaś pomagać, a ze zapomniałem wrzucić bieg - bywa.
Ćhcesz coś dla siebie? Bo ja wiem...fotel do domu, bo jak ktoś przyjdzie to wypadałoby, aby siedzieć jak ludzie? Nową pościel, bo ta to już trochę jest. Półkę na książki, bo zaczynam je ustawiać na podłodze?
Zapomnijcie wiec drogie panie, ze wasze życie będzie romantyczne, ze pojeździcie gdzieś, gdy się zrobi pogoda. O nie....
Suzi biedna czeka na przegląd. OK, rozumiem - teraz pogoda jaka jest (temp. ok. 5 stopni). Ale wcześniej...
- Nie miałem czasu, ja pracuje, jakbyś nie wiedziała
- Jasne..a ja co rano po 7 wychodzę sobie na Katowice i dopiero o 16 odczuwam potrzebę powrotu. I tak codziennie - odpowiadam lekko
Ale gdy został ogłoszony kalendarz wyjazdów na tor.... No stał się cud. Nie jest się chorym (a wcześniej lekkie przeziębienie to juz była walka o życie), nic nie doskwiera, nie jest się zmęczonym. No cud ozdrowienia!


to efekt pracy zimowej - Ninja jak piękna zielona zaba
Czy narzekam? Trochę. Ale wiedziałam, na co się decyduję. A z drugiej strony:
drogie Panie, stawianie warunku: albo ja albo motocykl... Oj..żeby się nie okazało, ze dokona wyboru.
Ale nie takiego, jakbyście chciały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 road 4 two , Blogger