czwartek, grudnia 27, 2018

Gdy nie ma sezonu, a chce się jeździć

Gdy nie ma sezonu, a chce się jeździć
Okres od połowy października do kwietnia to czas wybitnie niesezonowy. Warunki pogodowe, stan dróg nie sprzyja na jeżdżenie, zwiedzanie, przewietrzanie się. Dlatego pozostaje forma zastępcza - pitbike.
Można pojeździć na nich w Skawinie. Tam jest zadaszony tor gokartowy, ale i pitbike'm można pośmigać. Jeśli ktoś lubi oczywiście mieć kolana na wysokości uszu i czuć się jak na krzesełku dla przedszkolaka.
Byliśmy na nim trzy razy. Mamy stałą ekipię, z którą jeździmy, a ja robię za fotografa, operatora i co tam jeszcze. Choć nie powiem - ostatnio skusiłam się na jazdę gokartem i spodobało mi się.


Wirażuję...

 I koniec jazdy
Wychodzę z założenia, że należy wszystkiego próbować, wszelkiej formy aktywności. Bo to świadczy o nas, o naszej sprawności.
Gdy przyjechaliśmy tam i zdecydowałam się na jazdy, musiałam zalogować się do systemu (nie trzeba podawać swojego imienia i nazwiska, nie pamiętam, jak z mailem, ale ja podałam). Zapłaciłam za dwie jazdy z góry (po 8 minut każda) - zapłaciłam za to 70zł, w tym dostałam kominiarkę i kartę toru. Kartę można wykorzystywać na innych torach, podłączonych do systemy tego ze Skawiny. Ja nie wyjeździłam jednej jazdy i przeszła ona na następny raz.
Natomiast pitbike'owcy wynajmują tor na 55 minut i płacą 140 złotych od osoby. Oczywiście - są jakieś promocje, karnety, ale najlepiej pytać o to na miejscu. Dawca i jego kumple jeżdżą w kombinezonach, nie widzę innej opcji, bo upadki zdarzają się często i mogłyby być przykre niespodzianki.
Oczywiście- to inny sposób jazdy. Sylwetka stale pochylona, zakręty ciasne i pierwsze jazdy to było opanowanie samej techniki. Ale później zaczęło ich to bawić, jak zawsze u facetów, zaczęli rywalizować ze sobą.
Dobrze jest też wcześniej zarezerwować sobie tor telefonicznie, żeby na miejscu uniknąc przykrych rozczarowań

Chłopaki w wyścigu

 Jeden z upadków - tym razem Dawca


 Indywidualne zdjecia
 Wywrotka Łukasza
 Przerwa w jeździe i zmęczony Heniek
A to już dzielenie się wrażeniami po skończonych jazdach

A Dawca nie byłby sobą, gdyby nie zmontował krótkiego filmiku z wyjazdów



czwartek, grudnia 27, 2018

Nadrabianie zaległości.

Nadrabianie zaległości.
Własnie sobie uświadomiłam, że bezpowrotnie straciłam wpisy z poprzedniego bloga. Nie było ich może zbyt wiele - jakoś nie miałam czasu w tym roku pisać. Ale jednak są one nie do odtworzenia. Co prawda - tylko dwa o wyjazdach jednodniowych i jeden o tripie Bożociałowym, ale jednak. No cóż... nie szkoda róż, gdy płonie las (nie rozumiałam zbytnio tej sentencji, ale zabłysnę trochę intelektem).
Nie ma atem co marudzić, tylko trzeba zakasać rękawy i zabrać się do pracy.
Prawie jak selfie

 Dawca, droga SH75 w Albanii
Ta dam!!! Plecak na tej samej drodze

wtorek, grudnia 25, 2018

Pierwszy wpis

Pierwszy wpis
Pierwszy dzień świąt, zatem ma się trochę więcej czasu.
Tworzę bloga. Kolejnego. I nie będę tłumaczyć - dlaczego kolejny. Oby ten zaczął żyć wreszcie własnym życiem. W miarę systematycznie tworzony i uzupełniany o wpisy z wydarzeń poprzednich lat.
Damy się poznać z kolejnych wpisów. I zapewniam - nie będzie nudno.

Copyright © 2016 road 4 two , Blogger