Własnie sobie uświadomiłam, że bezpowrotnie straciłam wpisy z poprzedniego bloga. Nie było ich może zbyt wiele - jakoś nie miałam czasu w tym roku pisać. Ale jednak są one nie do odtworzenia. Co prawda - tylko dwa o wyjazdach jednodniowych i jeden o tripie Bożociałowym, ale jednak. No cóż... nie szkoda róż, gdy płonie las (nie rozumiałam zbytnio tej sentencji, ale zabłysnę trochę intelektem).
Nie ma atem co marudzić, tylko trzeba zakasać rękawy i zabrać się do pracy.
Prawie jak selfie
Dawca, droga SH75 w Albanii
Ta dam!!! Plecak na tej samej drodze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz