Zatem od początku
Piątek - wyjazd.
Kończyłam lekcje o 13.30. Umówiliśmy się, ze Damian zje obiad u rodziców, dla mnie zabierze to co jego mama przygotuje (gołąbki - pycha) i przyjedzie po mnie do pracy. Ale żeby nie władować się w uliczki Katowic, będzie czekał na mnie przy Belgu. No i bardzo dobrze, zaoszczędzimy czasu.
zapakowana Żaba zielona
O wyznaczonej godzinie czekałam na parkingu. z daleka zobaczyłam Kangurka z przyczepą i zieloną Żabą. No to ruszamy.
Jedziemy
Droga A4, bramki w Gliwicach a później we Wrocławiu (opłata 16,20 za auto z przyczepą, a na bramkach do Krakowa na każdej 20 złotych). Droga do Starego Kisielina dosć długa.
Za Wrocławiem, droga na Legnicę i dalej
Mijamy Legnicę, Lubin, Polkowice. Drogi piękne, chyba dopiero oddane do użytku. Nic tylko jechać.Na miejscu pojawiamy się dość późno, ale nie tylko my. Przecież większość uczestników musi dojechać.
Damian się rejestruje, ja poznaję Sabinę, ustalmy, ze mamy wspólną znajomą - Maję. Świat jest jednak mały.
Tu sie mozna zarejestrować
Rozpakowujemy się. Nie tylko my.
Pobieramy żetony na posiłek i idziemy się rozpakować, a później na szkolenie.Szkolenie prowadzi szef Duszanteam - Mirek Bożek. Dowiadujemy sie dużo ciekawych rzeczy o których wcześniej nie wiedzieliśmy. Ja w ogóle, dla Damiana tez nowość.
Szkolenie prowadzi Mirek Bożek
Choć on zaczyna przeżywać chwile zwątpienia - zgłosił się do grupy B i do wyścigu. I teraz dopadają go wątpliwości - czy sobie poradzi. Najpierw uspokajam, ale później stosuję spojrzenie: uspokój się, bo Cię zaraz palnę.My jeszcze jedziemy na kwaterę, bo załatwiłam noclegi przyzwoite, w łóżkach z łazienka i ciepła wodą. Tak, żeby nie musieć się myc po kawałku a w nocy nie ubierać wszystkich ubrań. Rozkładamy się, kolacja i spać, bo przed 8 musimy być już na torze.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz