Wiadomym jest, ze w dobie fotografii cyfrowej i ogólnego dostępu do multimediów dokumentuje się wszelkiego rodzaju wydarzenia z życia. My również to robimy, ale staramy się nie pstrykać zdjęć bez sensu, ani krecić wszystko jak leci. Z drugiej strony - nauczeni doświadczeniem poprzednich wyjazdów, chcemy mieć materiału filmowego jak najwięcej, zeby było z czego sklejać film (robi to Damian, dla mnie to jeszcze wyższa szkoła jazdy).
moje narzędzie pracy
Do Radomia przygotowaliśmy się dość solidnie, ja pożyczyłam inny aparat z większym obiektywem, zabraliśmy nasz aparat, kamerę GoPro. Ogólnie mieliśmy zarysowany plan nagrań i fotografii. JA jeszcze uczyłam się Canona, jak go ustawiać w trybie manualnym, na co zwracać uwagę, jak posługiwać sie większym obiektywem. W niedziele nie jeździłam, wiec spokojnie mogłam pstrykać.- I nie musisz mi robić zdjęć, dość już ich mam - Dawca ukierunkowuje moje działania - Masz oko do zdjec z padoku, do wyłapywania ciekawych ujęć. No i filmy
- Jasne...juz widzę jak na 500 zdjec nie będziesz na ani jednym - odpowiadam z lekką złośliwością - Słysze te marudzenia..
- Wcale nie marudzę - spojrzenie jednak mówi wiele za siebie.
Przyjeżdżamy na tor, piękny zachód słońca, wyciągam moją ściągę z parametrami, pierwsze zdjęcie.....i pierwsze prześwietlenie. Później za ciemne. No przecież nie pójdę na automacie. Zatem - telefon do przyjaciela. Od razu dokonuje korekty. OK, jakoś sobie poradzę.
romatyczne zdjecie wykonane przez Dawcę
Pierwszy dzień jeździłam i nie miałam za bardzo czasu skupiać się na zdjęciach, robiłam gdy miąłm czas. Ale drugi dzień to już moja praca.- Posłuchaj, bo teraz bedę CI tłumaczył - głos Dawcy zapowiada, ze mam sie skupić
- Słucham Cię całą sobą - odpowiadam z nutką złośliwości
- No nie śmiej się, bo mówisz: tak wiem, wiem, gdzie mam filmować, a później jest nie tak - Dawca zaczyna się irytować
- Ja się nie śmieje, ja się uśmiecham - czy słychać w moim głosie, ze zaczynam zmieniać się w Mała MI? Chyba tak
- Jak Ci tłumaczę, to słuchaj. Bo potem będzie materiał do ...
- Do zmontowania - chyba ta Mała Mi za bardzo jest widoczna, bo poważnieje - No to gdzie sobie życzysz te kamerkę?
- Tam ja postawisz na tamtym winklu - wskazuje dłonią kierunek bliżej nieokreślony kierunek, miejsce toru składające się z kilku winkli - Ale żeby on był na apeksie (cokolwiek to znaczy), albo zaraz za nim.
- Czyli gdzie mam go postawić?
- No mówiłem: nie słuchasz mnie! - Dawca już lekko podnosi głos - Zostaw, ja sobie to sam nagram
- I to będzie cud na miarę światowa: będziesz ustawiał kamerkę, nagrywał i równocześnie jeździł jak szatan na torze. Planujesz się sklonować, czy przepuścić, przez ksero? - pytam z troską
Ale obrażona mina Dawcy mówi wiele za siebie. Ja nie wiem, czy Ci motocykliści są zawsze tacy nabzdyczeni?
- Dobra..- zaczynam z westchnieniem i sięgam do mojej przepastnej torby, wyciągam wydruk nitki toru - pokaz mi na schemacie, gdzie mam ci ustawić tę kamerę?
Dawca zerka na mape, ale chyba jeszcze nie ma tak szybkiego przeskoku myśli
- Bo gdybyś ustawiła to na apeksie, to można by zrobić później slow - motion jak najeżdżamy i schodzimy na kolano - zaczyna się nakręcać i używać szyfru dla mnie niezrozumiałego - ale dobrze by było jeszcze jedno ujecie, jak wychodzimy z zakrętu i Ty nas bierzesz od tyłu..
- Na litość pańską..gdzie ma postawić tę kretyńską kamerkę - przerywam - konkretnie, proszę mi zaznaczyć miejsce. I bez posługiwania sie szyfrem motocyklistów.
Dawca patrzy na mnie, na wydruk a później pochyla się i wskazuje, gdzie chce ja mieć? I czy nie można było tak od razu - konkretnie, z zaznaczeniem na mapie? Juz nie dodam, ze w międzyczasie dokonał kompletnego zmiażdżenia wcześniej nagranego materiału filmowego, stwierdzając, ze nie to chciał, ale trudno.
A we mnie odezwała się dusza wiedźmy i oczyma wyobraźni widziałam stos z nim.
Jednak widok szczęki, którą zbiera z podłogi, gdy analizował nagrany materiał rekompensował wszystko.

sytuacje z toru Radom lipiec 2019r.
Ja sama napstrykałam ok 1000 zdjęć, zrobiłam ok 200 km chodząc, po torze, przebiegając przez nitke toru, narażając swoje życie. Obrabianie i znowu komentarze.. Choć z drugiej strony: przy okazji nauczyłam się ustawiać wielkości, sprawdzać kompresje i co najważniejsze: posługiwać sie Photoshopem.
moje ćwiczenia z photoshopem
Dodam, ze ja też byłam fotografowana. Przez Dawce. Czy muszę dopowiadać, ze część zdjęć trzeba było ratować?
ratowane zdjecie przeze mnie
Ale to ja sie nie skupiam :) A moje zdjęcia nawet nawet się udały.Każdy wyjazd to nowe doświadczenie, nowe doznania. Przekomarzanie się i czasami chęć udowodnienia, że "wiem lepiej". Ale i tak w efekcie dogadujemy się i jest tak, jak każde chce. Bo na tym polega życie. Na kompromisie i tolerancji.
Przypominam, ze wszelkie podobieństwo do żyjących osób jest zamierzone i tendencyjne.
Zdjęcia (i to nie wszystkie) można znaleźć pod tym linkiem. I jeszcze tym.
Natomiast film, zmontowany przez Dawcę, gdzie dość sporo jest materiału nakręconego przeze mnie (z narażeniem życia), jest dostepny tutaj







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz