Ale na ten wyjazd przygotowywaliśmy się dość długo.
Dodatkowo - ja wpadłam na genialny a jednocześnie szalony pomysł, ze przecież: dlaczego nie? I zgłosiłam się na jeden dzień torowania. Ja!, która może wszystkiego z miesiąc jeździ po placu manewrowym. Dziele się ta wiadomością z Patrycją - moja koleżanką. Jej mąż i Damian to nierozłączni przyjaciele. Wiemy już, ze jeśli właśnie namiętnie rozmawiają przez komunikatory - to na pewno ze sobą. Patrycja zastanawia się tylko chwilę i.... decyduje się również. Dopiero później zastanawiamy się, co myśmy takiego zrobiły. Ale trudno. Zapłacona zaliczka - jedziemy. Podzieliliśmy sie zadaniami, ja załatwiłam noclegi (tam gdzie ostatnio - polecamy). Im bliżej wyjazdu, tym atmosfera stawała się bardziej nerwowa. Czy uda sie wszystko poorganizować, czy wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik, czy nic nam nie wyskoczy?
I wreszcie piatek, dzień wyjazdu. Łukasz i Patrycja odbierają mnie z pracy, jedziemy po Damiana i przyczepę z moto. Ruszamy.
Do Kisielina droga dla nas już znana. Na miejscu rozpakowujemy się a my z Patrycją idziemy na odprawę. I tak czeka nas obejście toru w sobotę o jazdy.
SZKOLENIE, JAZDY/SOBOTA, NIEDZIELA
Budzimy się o 5 rano. Mordercza godzina, ale aby zdążyć na 7 na tor trzeba, wstać wcześniej. Przygotowujemy śniadanie, kanapki na cały dzień, bo co prawda w cenie jest wyżywienie, ale lepiej mieć więcej kanapek w sakwie.
Obejście toru, krok po kroku, zakręt po zakręcie Mirek Bożek tłumaczy, jak należy jechać, jak wchodzić w zakręt, jaką przyjąć pozycję, kiedy dodawać gazu.
czekamy na wyjazd na tor
Szybkie przebranie się i już wyjeżdża nasza grupa D. Jesteśmy pierwszy raz na torze, wiec normalne jest, że jesteśmy w najniższej grupie. Mamy 6 sesji. W każdej wykonujemy inne ćwiczenie: Jazda jedna ręką, schylanie sie w zakręcie, leżenie na baku i pokonywanie zakrętów, gonienie "ducha".Obserwują nas instruktorzy i pokazują, co należy korygować.
instrukcje na torze
instrukcje Duszana
Ja mam do poprwy szybkość - mam odkręcać manetkę.
Mój ulubiony, szeroki zakręt
Ale szczerze mówiąc - boję się tego. Boję się, ze nie zdążę sie zatrzymać, ze wylecę (to chyba uraz po Czyżoringu, gdzie wyleciałam na łuku, wbiłam się w gokarta i wyleciałam jak z procy z moto).Patrycja z prędkością nie ma problemu, ale musi więcej skupić się na ćwiczeniu pozycji, na pochylaniu.
jazda jedną ręką
Przydarza jej się też mały wypadek - na zakręcie podchodzi jej pod łokieć drugi motocyklista. To powoduje, że wyjeżdża na pobocze (na tarkę). Utrzymuje jednak równowagę, zatem nie ejst źle. Mijam ją, pytam gestem, czy wszystko ok? Potwierdza.Muszę też pilnować czasu, bo zmieniamy się z Damianem moto i zaraz po jego zjeździe ja siadam na Ninje w padoku.
Czekanie w pit line na wjazd
Nasi panowie jeżdżą dwa dni. Patrycja w sobotę, ja początkowo tez miałam jeździć tylko w sobotę, ale dokupiłam niedzielę (jeśli są wolne miejsca można z tego skorzystać). Cena za dzień wynosi 370 złotych. Czy drogo? hmmm, to kwestia dyskusyjna. W cenie jest sześć sesji po 20 minut. Uczestnicy są podzieleni na grupy, w zależności od swoich umiejętności. Najniższa to grupa D, później C. Grupa B to już półzawodnicy, a A to już "waryjoty, które jeżdżą bez opamiętania".Dwie najniższe grupy mają szkolenia, instruktorzy obserwują uczestników w trakcie jazdy i na bieżąco korygują błędy.
nawet nabieram prędkości
I taka mała dygresja - w niedzielę przyjechali motocykliści "na blachach". Czyli mają prawo jazdy, jeżdżą drogami. Zgłosili się do grupy D. No cóz... jakoś albo im sie nie chciało, albo uważali, ze sa lepsi i nie starali się wykonywać zadań. Po prostu - przyjechali "ciorać" na torze. I jakież było ich zdziwienie, gdy co chwile byli ściągani przez instruktorów, dla korygowania swoich błędów.No bywa. Nie zostali do konca, nie oglądali wyścigów, dekoracji. Szkoda.
Co jeszcze jest w cenie? Wyżywienie - śniadanie, obiad i kolacja, kawa i herbata w ilościach hurtowych, owoce, drobne ciasteczka. Dodatkowo ubezpieczenie i całodzienna opieka medyczna.
Wydaje mi sie, ze cena jak najbardziej adekwatna do oferty.
Szkolenie organizowane jest przez Duszanteam ma na celu nauczenia techniki jazdy, korygowania błędów (a to jest baaardzo trudne), doskonalenia nabytych umiejętności. Jednak przede wszystkim - nawiązywania nowych znajomości, dobrej zabawy i rewelacyjnie spędzenia czasu wolnego.
I tak też jest.
Nie brak tez wypadków. Są lekkie szlify, gdzie motocykliści nie zapanowali nad maszyną wchodząc w zakręt, ale jest i poważny wypadek - koziołkowanie i złamanie kości udowej w okolicy miednicy. Oczywiście -a na torze zawsze jest karetka z ratownikami medycznymi. Organizator o to zadbał.
Dzień kończy się tradycyjnie wyścigiem klasy B i A - emocje jak na jagodach.
zawodnicy przed startem - grupa B
Ponieważ my z Patrycją juz mamy wolne, dokumentujemy to wydarzenie medialnie. Ja ogólnie robię zdjęcia w przerwach między jazdami. Lubię to robic i fotografuję nie tylko naszą ekipę, ale i padok, innych motocyklistów.
uwodniamy się - temperatura ok 36 stopni
padok - przed startem do kolejnej sesji
Trochę obawiałam sie tego wyjazdu. Pierwszy raz na torze, pierwszy raz cwiczenie, wykonywanie zadań. Było warto. Kurs prawa jazdy przygotowuje do zdania egzaminu, jazda po drodze nie daje takich emocji. Tor pozwala na odkrycie swoich możliwości
Wiecej zdjec z wyjazdu można znaleźć na google photo
Polecam również film z wyścigu motocykli klasy Open 300 grupy A











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz